Mój prywatny ogrodniczy, kącik, w którym mogę się skryć przed światem i siać nasionka, przesadzać kwiaty, przekopywać, „okopywać siebie”, podziwiać wzrost maleńkich , zielonych roślinek. Buduję go pomalutku w tym samym powolnym tempie jakim nadchodzi wiosna , cały czas jakby nie gotowa na rozkwit. Czy macie też takie swoje prywatne przestrzenie w mieszkaniu albo na podwórku gdzie lubicie się schować przed bliskimi lub dalekimi tak aby po powrocie móc cieszyć się bardziej relacjami i kontaktem z innymi? Kiedyś moja znajoma zmęczona trudną stroną macierzyństwa chowała się na 5, 10 min w schowku na szczotki, zamykała się tam, płakała albo krzyczała a potem wracała do kuchni i do córeczki czując się na chwilę odświeżona, obmyta łzami i choć trochę dająca sobie czas tylko dla siebie choć nie bez poczucia winy ale nadal z miłością…. Ja mam kilka takich miejsc w lesie a teraz mój „ ogrodniczy” będzie pełnił trochę taką funkcję ucieczkową od życia aby do codzienności powracać z nową siłą i energią wziętą od ziół, kwiatów. Pięknej niedzieli dla Was
Bosonoga
19 kwietnia 2026r.
Dwernik, Bieszczady









