Maj to dla mnie bardzo kobiecy miesiąc. Czerwiec natomiast kojarzy się bardzo słowiańsko choćby za sprawą wielkiego święta Miłości jakim jest Kupalnocka 20 czerwca, choć święta słowiańskie dzieją się przez cały rok i są ściśle powiązane ze zmianami w przyrodzie. Są święta dla Mokosz, Są Szczodre Gody, Jare, Dziady i pełen mocy niszczycielskiej ale i zapładniającej Mokosz 🙂 – święto Peruna.
Dla mnie samej w tych świętach liczy się szacunek do przyrody i czerpanie ze spuścizny kultury naszych przodków ale też spotkania zwłaszcza te kobiece.
Od kobiet nauczyłam się w swoim życiu wiele. Od moich babć, mojej mamy, której już z nami nie mamy, od innych kobiet w mojej rodzinie – cioć, kuzynek i nie tylko. Po drodze pojawiły się koleżanki, przyjaciółki, nauczycielki, które wniosły i wnoszą do mojego życia dużo bogactwa. Jest śmiech, łzy, bycie przy sobie w biedzie ale przede wszystkim i w przysłowiowym i dosłownym bogactwie wtedy gdy się nam w życiu powodzi i to największy egzamin dla naszych nie tylko kobiecych relacji. Największy bo pomagać słabszym, biedniejszym jest rzeczą ludzką i odruchową. Aktywuje to w niektórych z nas nawet poczucie wyższości czy też podświadome licytowanie się na biedę i chorobę. Wiem, to dość brutalne stwierdzenie ale obserwuję je niekiedy dookoła siebie. Myślę, że w dzisiejszych czasach trudniej jest ludziom cieszyć się z sukcesów innych osób, niż pomagać im w biedzie i potrzebie. Bycie przy kimś, komu się udało w życiu, w pracy czy w miłości to jest dopiero przejaw dojrzałości emocjonalnej. Być przy tej osobie i nie zazdrościć ale podziwiać, inspirować się (ale nie kopiować i nie zabierać czyiś pomysłów) to jest naprawdę uskrzydlające uczucie
Dlatego dzisiaj dziękuję wszystkim kobietom małym i dużym i tej energii żeńskiej, która mieszka w kotach, psach i innych kobiecych stworzeniach, które stanęły na mojej drodze. To dla mnie ważne, że tak wiele z Was jest tuż obok i w moim życiu. Nie tylko Wy, które przyjeżdżacie na moje warsztaty czy przychodzicie na zajęcia przeze mnie prowadzone czy wydarzenia – oczywiście Wam z całego serca dziękuję. Dziękuję wam moje bieszczadzkie koleżanki i wam warszawskie przyjaciółki niedawno i dawno nie widziane i wszystkim Wam piękne i niezwykłe kobiety a przede wszystkim tak różnorodne. Każda z nas jest inna, ma inny charakter, temperament i gust i to mi się najbardziej podoba i tworzy niezwykłą wielobarwność w moim świecie.
Dlatego z tej wdzięczności napisałam piosenkę „kobiecy hymn” trochę patetyczny ale z serca płynący , Spiew i muzyka gener. w Suno AI.
Z wdzięcznością za Was
Edzia BosoNOga
Dwernik 30maja 2026r.
